W wieku siedemnastu lat większość ludzi koncentruje się na balu maturalnym, aplikacje na studia, i radosny, przerażający próg dorosłości. Skupiłem się na wadze wyboru, który określi następne piętnaście lat mojego życia.
Byłem w liceum, bardzo zakochany w chłopcu o imieniu Mark, i przekonany, że nasza przyszłość jest mapą, którą narysujemy razem. Następnie, tydzień przed Bożym Narodzeniem, świat przechylił się wokół własnej osi.

Telefon dobiegł, gdy byłem na podłodze w sypialni, otoczony rolkami papieru do pakowania i zapachem sosny.
Matka Marka krzyczała-postrzępione, niezrozumiałe dźwięki, które ostatecznie wygładziły się w słowa: wypadek. Ciężarówka. Nie czuje nóg.
Spędziłem tę noc pod migoczącymi fluorescencyjnymi światłami szpitala.
Mark leżał w łóżku najeżonym drutami i maszynami, z szyją stabilizowaną klamrą. Prognozą był wyrok śmierci za życie, które zaplanowaliśmy: uraz rdzenia kręgowego, trwały paraliż od pasa w dół.
Kiedy Tej nocy wróciłem do domu, zdrętwiały i drżący, znalazłem moich bogatych rodziców czekających przy kuchennym stole. Nie byli tam, aby mnie pocieszyć; byli tam, aby wynegocjować strategię wyjścia.
— Masz siedemnaście lat-powiedziała moja matka, jej głos ostry jak skalpel. «Masz szkołę prawniczą, karierę, prawdziwą przyszłość. Nie możesz się z tym związać.”
«Dla Marka?»Pękłem.
«Do życia jako dozorca» — dodał mój ojciec. «Nie rujnuj swojego życia, zanim się zacznie. Możesz znaleźć kogoś zdrowego. Ktoś odniósł sukces.”